5 najczęstszych błędów w nauce języków obcych w firmach (i jak ich uniknąć)

5 najczęstszych błędów w nauce języków obcych w firmach (i jak ich uniknąć)

Dlaczego większość firmowych szkoleń językowych nie daje efektów

Firmy w Polsce wydają średnio od kilkuset do kilku tysięcy złotych miesięcznie na szkolenia językowe dla jednego pracownika. Mimo to wiele z nich po roku przyznaje, że nie widzi realnej poprawy. Pracownicy nadal boją się mówić. Spotkania po angielsku wciąż kończą się przejściem na polski. Maile do zagranicznych klientów pisze jedna osoba w dziale.

Problem rzadko leży po stronie lektorów. Nie leży też w braku aplikacji czy dostępu do materiałów. Leży w podejściu, w tym, jak firmy planują, uruchamiają i rozliczają szkolenia.

Poniżej pięć najczęstszych błędów, które widzimy w firmach od 2009 roku. Każdy z nich ma konkretne rozwiązanie.

1. Brak jasno określonego celu biznesowego

„Chcemy poprawić angielski w firmie” to nie jest cel. To życzenie. Bez konkretnego celu nie da się dobrać programu, metody ani mierzyć efektów.

Dobry cel szkolenia językowego odpowiada na pytanie: co konkretnie pracownicy mają robić po angielsku za pół roku, czego nie robią dziś? Może to być prowadzenie cotygodniowych spotkań projektowych z zespołem z Wielkiej Brytanii. Może to być samodzielna obsługa maili od klientów z Niemiec. A może prezentacja wyników kwartalnych przed międzynarodowym zarządem.

Bez tak postawionego celu szkolenie dryfuje. Lektor realizuje ogólny program. Uczestnicy przychodzą, bo muszą. Po pół roku nikt nie pamięta, po co to wszystko.

Rozwiązanie: Określ maksymalnie dwa konkretne cele na grupę. Zapisz je. Przekaż lektorowi przed pierwszymi zajęciami. Wróć do nich po trzech i sześciu miesiącach.

2. Niedopasowanie poziomu w grupie

Grupa, w której siedzą obok siebie osoby na poziomie A2 i B2, to najszybsza droga do frustracji. Osoby z niższym poziomem nie nadążają i milkną. Osoby zaawansowane nudzą się i tracą motywację. Lektor nie ma jak poprowadzić takich zajęć efektywnie: albo zwalnia dla słabszych, albo gna do przodu dla mocniejszych.

Efekt? Obie strony są niezadowolone. Firma płaci za kurs, z którego nikt nie wynosi tyle, ile mógłby.

Rozwiązanie: Przed startem szkolenia przeprowadź rzetelny test poziomujący dla każdego uczestnika. Jeśli różnice w grupie przekraczają jeden poziom, na przykład A2 i B2, podziel grupę. W małych firmach, gdzie nie da się stworzyć dwóch grup, lepszym rozwiązaniem są zajęcia indywidualne albo mikrogrupy dwu- lub trzyosobowe dobrane poziomem.

3. Zbyt ogólny program: angielski „dla każdego” nie działa

To jeden z najdroższych błędów w szkoleniach językowych dla firm. Kurs „business English” z podręcznika realizowany według spisu treści, dział pierwszy: Prezentacje, dział drugi: Negocjacje, dział trzeci: Maile, pomija to, co najważniejsze: w jakich sytuacjach pracownik realnie używa języka.

Pracownik logistyki potrzebuje angielskiego do ustalania terminów dostaw, omawiania warunków INCOTERMS i kontaktu z przewoźnikami. Pracownik marketingu potrzebuje go do pisania briefów, analizy konkurencji i rozmów z agencjami. Specjalista IT używa angielskiego głównie do dokumentacji technicznej, code review i daily stand-upów.

Każdy z nich ma inne słownictwo, inne sytuacje zawodowe i inne cele. Wspólny, ogólny kurs nie odpowiada na potrzeby żadnego z nich. To nie jest tylko obserwacja z naszej praktyki: fundamentalna pozycja w dziedzinie nauczania języków specjalistycznych, „English for Specific Purposes” Hutchinsona i Watersa, opisuje analizę potrzeb (needs analysis) jako punkt wyjścia projektowania programu, właśnie zamiast uniwersalnego podręcznika (Hutchinson i Waters, 1987, Cambridge University Press).

Rozwiązanie: Program szkolenia powinien być tworzony pod konkretne stanowiska i procesy w firmie. Przed startem kursu zbierz od uczestników listę sytuacji, w których angielski jest im potrzebny, a w których czują się niepewnie. To będzie podstawa programu.

4. Brak systematyczności: zrywami języka się nie nauczysz

Nauka języka nie działa jak szkolenie BHP. Nie wystarczy odhaczyć ośmiu godzin raz w roku. Język to umiejętność, która wymaga regularnego kontaktu. Bez tego mózg nie przełącza się w tryb aktywnego używania.

W firmach systematyczność rozbija się najczęściej o dwa czynniki: kalendarz i delegacje. Zajęcia wypadają, bo akurat jest koniec kwartału. Potem ktoś jest na urlopie. Potem grupa prosi o przełożenie, bo wszyscy mają gorący okres. Po trzech miesiącach okazuje się, że z dwunastu zaplanowanych spotkań odbyło się sześć.

Rozwiązanie: Ustal stały termin zajęć, na przykład wtorki od 9:00 do 10:30, i chroń go tak, jak spotkania z klientem. Jeśli nie da się utrzymać 90 minut tygodniowo, lepsze są krótsze, ale częstsze sesje: 45 minut dwa razy w tygodniu zamiast jednego długiego spotkania. Między zajęciami dawaj uczestnikom mikrozadania: przeczytanie krótkiego artykułu branżowego, odsłuchanie pięciominutowego podcastu, napisanie jednego maila po angielsku.

5. Brak mierzenia postępów i zwrotu z inwestycji

To błąd, który najbardziej boli osoby zarządzające budżetem. Firma wydaje pieniądze na szkolenie, ale po pół roku nie potrafi powiedzieć, co się zmieniło. „Chyba jest lepiej” albo „Ania mówi, że już mniej się boi” to nie są miary.

Bez pomiaru nie wiesz, czy szkolenie działa. Nie wiesz też, czy warto je przedłużyć, zmienić lektora czy całkiem zmienić podejście. W ocenie szkoleń firmowych pomaga tu Model Kirkpatricka, najbardziej rozpoznawany na świecie framework ewaluacji szkoleń, który rozróżnia cztery poziomy: reakcję uczestników, faktyczną naukę, zmianę zachowania w pracy i wpływ na wyniki biznesowe (Kirkpatrick Model, Training Industry). Większość firm zatrzymuje się na pierwszym poziomie, ankiecie zadowolenia po szkoleniu, a to najmniej mówi o realnym efekcie.

Rozwiązanie: Wprowadź trzy punkty pomiarowe: przed szkoleniem (test poziomujący), w połowie (krótki test plus informacja zwrotna od lektora i uczestników) oraz po zakończeniu (test plus ocena, czy osiągnięto cele z punktu pierwszego). Jeśli to możliwe, dodaj twarde wskaźniki: liczba maili pisanych samodzielnie po angielsku, skrócenie czasu spotkań z klientem zagranicznym, liczba prezentacji wygłoszonych bez pomocy tłumacza.

Jak powinno wyglądać skuteczne szkolenie językowe w firmie

Pięć punktów powyżej to lista tego, czego unikać. A jak wygląda dobra praktyka?

Skuteczne szkolenie językowe dla firm ma kilka wspólnych cech:

  • Cel biznesowy na pierwszym miejscu. Program nie startuje od podręcznika, startuje od pytania, co firma chce osiągnąć.
  • Dopasowanie do branży i stanowiska. Inny angielski jest potrzebny w IT, inny w sprzedaży, inny w logistyce. Program musi to uwzględniać.
  • Regularność i krótkie interwały. Dwie sesje po 45 minut w tygodniu dają lepsze efekty niż jedna 90-minutowa.
  • Pomiar efektów. Testy poziomujące na starcie, w trakcie i na koniec. Plus ocena, czy cele biznesowe zostały osiągnięte.
  • Elastyczność. Jeśli po trzech miesiącach widać, że grupa jest źle dobrana albo program nie trafia, zmienia się to od razu, nie po roku.

ofercie szkoleń językowych Advantage stosujemy podejście Goal Oriented Method, które od początku wiąże naukę języka z konkretnymi celami biznesowymi firmy. Uczymy komunikacji, która działa w pracy, nie języka dla samego języka.

Najczęściej zadawane pytania

Czy lepiej wybrać zajęcia grupowe czy indywidualne?

To zależy od dwóch rzeczy: rozpiętości poziomów w zespole i celów. Jeśli pracownicy są na podobnym poziomie i mają zbliżone cele, na przykład wszyscy z działu sprzedaży potrzebują angielskiego do rozmów z klientami, grupa sprawdzi się dobrze. Jeśli poziomy są różne albo cele bardzo odmienne, lepsze będą zajęcia indywidualne. Zajęcia indywidualne sprawdzają się też na poziomie menedżerskim, gdzie kalendarz jest trudny do zgrania w stały grafik.

Ile czasu zajmuje realna poprawa poziomu języka?

Według danych Cambridge English i British Council o godzinach nauki potrzebnych na przejście między poziomami CEFR (Common European Framework of Reference for Languages), przejście z poziomu A2 na B1 wymaga zwykle około 150-200 dodatkowych godzin nauki (British Council). Przy typowym tempie nauki firmowej, 2-3 godziny tygodniowo, licząc razem zajęcia i pracę własną, to realistycznie 12 do 18 miesięcy, a nie kilka miesięcy, jak sugerują niektóre uproszczone szacunki. Przeskok z B1 na B2 zajmuje podobnie, kolejne 150-200 godzin. Kluczowe jest jednak nie tyle przejście na wyższy poziom ogólny, ile opanowanie konkretnych umiejętności potrzebnych w pracy. Pracownik może potrzebować tylko trzech do czterech miesięcy, żeby swobodnie prowadzić spotkania statusowe po angielsku, nawet jeśli ogólnie wciąż jest na poziomie B1.

Czy aplikacje językowe mogą zastąpić szkolenie z lektorem?

Aplikacje są dobrym uzupełnieniem: pomagają w nauce słownictwa, odmianach, rozumieniu ze słuchu. Nie zastąpią jednak interakcji z żywym człowiekiem, szczególnie w kontekście biznesowym. Rozmowa z lektorem uczy reagowania na nieoczekiwane pytania, budowania argumentacji w czasie rzeczywistym i radzenia sobie z akcentem rozmówcy. Tego aplikacja nie przećwiczy. Więcej o metodach łączenia narzędzi z lekcjami opisujemy w artykule o Goal Oriented Method.

Od czego zacząć, jeśli firma nigdy nie miała szkoleń językowych?

Od audytu potrzeb. Zbierz informacje: kto w firmie potrzebuje języka, w jakich sytuacjach, na jakim jest poziomie, jakie są cele biznesowe. Na tej podstawie możesz podjąć decyzję o liczbie grup, typie zajęć i programie. Dobry dostawca szkoleń powinien przeprowadzić taki audyt przed zaproponowaniem konkretnego rozwiązania. Warto też zajrzeć na stronę zespołu Advantage, znajdziesz tam informacje o doświadczeniu i kwalifikacjach osób, które taki audyt mogą dla Ciebie przygotować.

Podsumowanie

Pięć błędów w nauce języków obcych w firmach, brak celu, zły dobór grup, ogólny program, niesystematyczność i brak pomiaru, to rzeczy, które można wyeliminować na etapie planowania. Nie wymagają większych budżetów ani dodatkowych narzędzi. Wymagają tylko świadomego podejścia.

Szkolenie językowe, które ma konkretny cel, dopasowany program, regularny harmonogram i mierzalne efekty, przestaje być kosztem. Staje się inwestycją, która zwraca się w postaci sprawniejszej komunikacji, krótszych spotkań i większej samodzielności pracowników.

Jeśli planujesz szkolenia językowe w swojej firmie i chcesz od razu uniknąć tych błędów, porozmawiajmy. Zespół Advantage od 2009 roku projektuje kursy dopasowane do realnych potrzeb biznesu.

Picture of Renata Kasperek

Renata Kasperek

Prezes Zarządu Advantage od 2009 roku.
Znajdź mnie na LinkedIn

O nas | Advantage

Masz pytanie?

Napisz do nas

O nas | Advantage

Chcesz zacząć szkolenie?

Poznaj ofertę